czwartek, 14 lutego 2013

Rozdział 15


*Kate*
Nigdy nie pomyślałabym, że jeden dzień bez niego może moje życie obrócić o 180 stopni. Siedziałam przy stole i zajadałam się swoim śniadaniem były to naleśniki przygotowane przez Sophie. Kiedy jeszcze dziadkowie Alexis mieszkali w Londynie praktycznie co sobotę byliśmy u nich na obiedzie a potem szliśmy na miasto. Tak wyglądała nasza codzienność zanim poznałyśmy chłopaków. Miłość zmienia twoje życie i zależy jaka jest to zmienia je na lepsze bądź na gorsze. Związałam ponownie swoją koszulkę, która się rozwiązała, dzisiaj miałam na sobie to. Soph cały czas chodziła po kuchni i coś robiła. Babcia Alex to miła, starsza pani, traktuję rodzinę mojej przyjaciółki jak swoją w drugą stronę działa tak samo. Już tak jest i nie potrafimy tego zmienić, nie wyobrażam sobie co by się mogło dziać gdybyśmy zerwały ze sobą kontakt. Moje myśli przerwał głoś brązowowłosej.
- Dzień dobry - powiedziała.
- Cześć - odpowiedziałam.
- Co ty tu robisz tak wcześnie? - zapytała zdziwiona. No tak nie mam zwyczaju wstawać o ósmej rano ale dzisiaj zrobiłam wyjątek i postanowiłam zadziwić wszystkich.
- Yyy... Siedzę?
- Tyle to ja akurat wiem - przewróciła oczami opierając się o futrynę drzwi.
- Alexis co ci zrobić na śniadanie? - zapytała się swojej wnuczki, kobieta.
- Dziękuję, zrobię sobie sama - uśmiechnęła się szeroko.
- Jak chcesz - wzruszyła obojętnie ramionami. Brązowowłosa podeszła do blatu. Wzięła kromkę chleba i posmarowała masłem, następnie położyła dwa plasterki żółtego sera, pokroiła pomidora i ułożyła dwa plastry na kanapce. Posiłek położyła na talerz oraz wzięła kubek z szafki. Usiadła przy stole obok mnie, nalała sobie herbaty do kubka, po czym zaczęła jeść.
- Co się tak gapisz? - oderwała wzrok od swojej kanapki i spojrzała na mnie.
- Masz twarz jak chomik kiedy jesz - zaśmiałam się.
- Spadaj - szturchnęła mnie w ramie, uśmiechając się. Wstałam i położyłam swój talerz do zlewu. Usiadłam na blacie bawiąc się swoimi paznokciami. Niall Horan zwykły nastolatek, osiągnął sukces w swojej pasji, kochany, miły, opiekuńczy, śliczny... Czego bym więcej mogła chcieć? Co z tego skoro ja chcę go teraz, tutaj przy sobie... Właśnie poczułam wibrowanie w kieszeni, wyjęłam swój telefon sms był od Nialla "Cześć kochanie" zwykły sms a potrafi przyprawić o palpitację serca.

*Alexis*
Patrzałam na swoją przyjaciółkę, jak zwykle usiadła na blacie, wyjęła swojego białego iPhona z kieszeni, zapewne ponownie dostała smsa od swojego chłopaka. Hazza się jeszcze ze mną wcale nie kontaktował, żadnego smsa ani krótkiej rozmowy, nic. Dziwnie się czuję nie mając z nim kontaktu a tym bardziej, że to on się nie odzywa bo ja nie raz napisałam już do niego smsa czy nawet próbowałam się dodzwonić ale nic z tego.... Trochę się martwię...
- Kate?
- Łot, łot, łot, łot?- rozejrzała się po pokoju udając zdziwienie.
- Napiszesz do Nialla, co się dzieje z Harrym, proszę?
- Num- odpowiedziała ponownie, klikając kolejne literki na dotykowym ekraniku. Uśmiechnęłam się do niej szeroko. Po około 5 minutach usłyszałyśmy wydobywający się z telefonu Katie dźwięk wiadomości.
- I co, odpisał? - spytałam z nadzieją w oczach.

- Tsaa.. Reklama. "Czy numer 569-48-07-379 jest Twoim numerem? Jeśli tak, to mamy dla Ciebie niesamowitą wiadomość. Aby wygrać GWARANTOWANE 100 tys. wystarczy wysłać sms o treści BIORĘ na nr 74203, koszt sms - 1₤ + VAT." tylko tyle odpisali, ale nie martw się Harry na pewno o Tobie myśli. 
- Tak, masz rację - przytuliła mnie, po czym ponownie wyjęła z kieszeni swojego iPhona i przeczytała na głos:
- "Właśnie wchodzimy do hotelu ~Niall. x". 
- No a Hazza? 
- Czekaj mam drugiego smsa. "A co do Harry'ego to wygląda na jakiegoś przymulonego, nie odzywa się, a rozmawia tylko z Liamem, chociaż też bardzo niechętnie ~Niall. x"
- Martwię się o niego - powiedziałam.
- Napisz mu to.
Dorwałam swój telefon i napisałam: "Martwię się o Ciebie. Trochę mi smutno, że ignorujesz moje smsy i telefony, no ale cuż. Mam nadzieję, że nic Ci nie jest, i że niedługo się do mnie odezwiesz. Kocham Cię ~Alexis. x".





Bardzo, ale to bardzo was przepraszam, za tak długą przerwę. Mam nadzieję, że to się już nigdy nie powtórzy. Liczba wyświetleń spadła, ale myślę, że dacie radę trochę zwiększyć ich ilość. ;) Chciałabym bardzo podziękować za ponad 8 tys. odwiedzin. Bardzo dziękuję też mojej przyjaciółce Liv ♥., która pomogła mi napisać ten rozdział (dziękuję Ci kochana ;3). Pisałam ten rozdział tak trochę na spontana, bo wstałam rano (jeżeli 10 to rano ;)) i nie wiedziałam co mam pisać. No ale jakoś coś z tego wyszło. Mam nadzieję, że się wam spodoba. ;) Mam teraz ferie i wenę (CO?! NIE NO NIE WIEŻĘ! AIR MA WENĘ! :O OeMDżi! OeMDzi!), więc myślę, że dodam jeszcze przynajmniej jeden rozdział (szaleństwo ;D). No to chyba tyle, także komentujcie, obserwujcie no i co pa pa kotecki ;*

2 komentarze:

  1. [spam]
    "Dopiero po chwili zrozumiałam, że przez większość czasu wstrzymywałam oddech. Bałam się Fleur i żałowałam, że powiedziałam jej o tym, co widziałam wczorajszego wieczoru. Już od samego rana wiedziałam, że ten dzień będzie należał do tych gorszych. Zwłaszcza, że nikt nie wiedział o moich urodzinach."
    Zapraszam na nowy rozdział, który pojawił się na blogu http://sick-mad-sad.blogspot.com/. Zachęcam do wyrażenia szczerej opini na temat rozdziału.
    Pozdrawiam Elle

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma za co ;*. Tobie zawsze pomogę (jak sama mam wene ;p). Rozdział no świetny przecież to ja go w połowie pisałam ("połowie"). WENY I SZYBKO DODAWAJ NOWY! <3

    OdpowiedzUsuń